Hej! Dzisiaj obiecana w pierwszym poście - recenzja palety Urban Decay - Book of Shadows Vol. III poświęcona NYC! Zdjęcia i swatche w dalszej części a na początek wrażenia! A więc zakupiłam paletę używaną - jedynym minusem tego był brak bazy pod cienie - Urban Decay Primer Potion, aczkolwiek ponieważ posiadam bazę Too Faced - Eyeshadow Insurance to nie przeszkadzało mi to.
Wygląd palety jak sami widzicie na zdjęciach - robi wrażenie. Jest lustereczko, tekturowa część jest podświetlana - cud, miód, malina. Co do cieni - kolory są ekstra, są bardzo napigmentowane, dobrze się rozcierają. Trzeba uważać na te z brokatem, bo się osypują, ale tak jest z wszystkimi cieniami z brokatem. Eyelinery 24/7 też super, bardzo miękkie, więc można je łatwo rozetrzeć zaraz po nałożeniu. Bardzo przypadł mi do gustu szczególnie fioletowy - Ransom. Nic wiele nie mówiąc zapraszam do obejrzenia zdjęć! Pozdrawiam!
/ Hey! Today promised in a first post - review of Urban Decay Book of Shadows vol. III pallette which features NYC in the design. First of all - my impressions. I bought the pallette used, not new, the only minus in this was lack of the Primer Potion which didn't bother me as I own Too Face Eyeshadow Insurance. The design of the pallette as you can see is really impressing. It has a mirror and it lights up, which is gorgeous. Shadows are really pigmented and are blending very good. You should be carefull with those with glitter because they cause a lot of fallout, but well it's the case with most of those kind of shadows. Eyeliners 24/7 are also amazing, also blending very well, they're soft and last long time. I especially like the violet one called Ransom. Without further talk - some pictures!









UD bardzo dba o oprawę wizualną swoich palet - mnie się najbardziej podoba ta z Alicją, ale ogólnie wszystkie są niesamowite :) szkoda, że takie drooogie...
OdpowiedzUsuń